wtorek, 25 września 2012

Włosy

Hejo :)
 Dziś postanowiłam napisać o moich "pięknych" włosach, a właściwie nie tylko moich. Słyszał ktoś o "Włosomaniaczkach"? Napewno większość z was. Ja trafiłam na bloga jednej z nich trafiłam ok. miesiąc temu i bardzo zainspirował mnie do tego, aby zadbać o moje kudły, tym bardziej, iż są one zniszczone, zmasakrowane, spalone i nie mam pojęcia jeszcze jakie. Są jak siano. W każdym razie to wynik zabiegu dekoloryzacji z koloru czarnego. Wiele razy już rezygnowałąm z tego koloru i nie miałam potem aż takiech problemów s włosami. Teraz wykruszyła się ponad połowa z nich, więc obciełam je na krótko. Dodam również, że po tym zabiegu, każda próba koloryzacji kończy się na tym, że moje włosy są zafarbowane tylko u nasady. końcówki zmywają się po 2 myciu. Nie radzę sobie z tym problemem, więc postanowiłam o nie zadbać. Kupiłam mnóstwo szamponów i odżywek, próbuję olejować włosy, ale nie zawsze o tym pomiętam, jednak widzę już różnicę. Niewielką, ale jednak. Póki co mogę napisać, że jeśli chodzi o odżywki i maski to w tej chwili używam Alterra aloes i granat. Muszę przyznać,  że obie są całkiem przyzwoite. Nie spodziewałam się tego, po odżywkach drogeryjnych. Wcześniej używałam odżywek NIVEA, które wtedy uważałam za najlepsze odżywki drogeryjne. Co do masek to decytowałam się zwykle na te z hurtowni fryzjerskich. Używałam Sleek Line firmy STAPIZ(ekstra) i Dolce placenta(beznadzieja). Do tego od lat używam odżywki w spray'u Radical firmy Farmona. Teraz używam innych kosmetyków, ale o tym napiszę innym razem. Włosomaniaczką nie mogę się jeszcze nazwać... właściwie raczej nigdy nie będę mogła. Jestem zbyt leniwa na to by poświęcać tyle czasu moim kłakom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz